Warunki wstępne:
Dobry plan działania i masa chęci, ponieważ realizacja wymaga znacznych przygotować i wczesno porannej pobudki.Stan oczekiwany:
Fajna wycieczka, śniadanie poza domem i odkrycie nowych miejsc.
Stan faktyczny:
Przygotowania do niedzielnego wypadu zaczęły się już jakiś czas temu, kiedy sam pomysł się narodził. Po dokładnym przemyśleniu co i jak, należało skompletować odpowiednie sprzęty piknikowe takie jak termos czy plecak-lodówka lub osłonka przeciw owadom i zestaw talerzy ze sztućcami w etui podróżnym.
Kiedy już
wszystko znalazło się w domu, należało ustalić odpowiedni termin i miejsce, a jaki
termin może być nie lepszy niż 1 maja? Ponieważ oboje mieliśmy tego dnia wolne,
nie było nad czym debatować. Pozostało jeszcze miejsce. Po przejrzeniu
wszystkich wrocławskich parków (ceny benzyny odstręczają od dalszych wycieczek)
wybraliśmy Park Szczytnicki, bo przecież pierwsze z mam nadzieje wielu śniadań
w terenie, najlepiej będzie smakowało przy fontannie. Zgodnie z postanowieniem
zaczęłam wyszukiwać ciekawostki o atrakcjach w okolicach wrocławskiej Hali Stulecia,
niestety okazało się, że cel naszej wycieczki jest zamknięty z powodu
festiwalu. Trzeba było szybko zmienić nasze plany, tym bardziej, że jedzenie
już było przygotowywane. Dlatego z jednej strony ul. Mickiewicza, przenieśliśmy
nasz piknik na drugą stronę. Więc odpaliłam google i zaczęłam przeglądać co w
tym parku ciekawego jest, bo sto lat tam już nie byłam. Jedyne co pamiętałam to,
że jest tam całkiem ładny staw, więc wierzcie mi jakież było moje zaskoczenie,
kiedy google pokazało mi takie ciekawe atrakcje.
1.
Aleja Sakur –
Odkrycie tego miejsca było istnym szokiem dla mnie, szczególnie teraz kiedy
odżyła moja dawna miłość do anime i mang i w sumie ogólnie japońskich klimatów.
Nie było dyskusji to miejsce było naszym docelowym piknikowo śniadaniowym
miejscem. Ale wracając do tematu. Będąc 1.05 załapaliśmy się na ostatnie chwile
kwitnienia tych wspaniałych drzew. Okres Hanami – czyli czas podziwiania
kwiatów, jest praktykowany od setek lat, stąd też już na wiele tygodni
wcześniej przeprowadzane są dokładne analizy Japońskiej Agencji
Meteorologicznej, która ocenia, kiedy i w jakim regionie rozpocznie się
kwitnienie wiśni. Zazwyczaj jest to w okresie od marca do maja. Niestety u nas agencja
meteorologiczna nie ogłasza tego okresu,
ale z tego co mi się w internetach udało wyczytać, to że należy celować między
23.04 a 3.05.
2. Kolumna Wilhelma II – To miejsce zaskoczyło mnie dlatego, że w czasie przygotowań do spaceru na mapie google ta wysoka kolumna nie była oznaczona. Odrestaurowana w 2016 roku kolumna robi wrażenie wyłaniając się zza bujnej roślinności. Nie znalazłam nigdzie jej wysokości, ale wiem, że w środku, do którego wejść na szczęście nie można jest drabinka prowadząca na samą górę, gdzie kiedyś był pomnik Wilhelma, ale już nie ma. Kolumnę da się obejść w około.
3. Obiekt Uważności – tak, to kolejny etap naszej podróży. Przyznam się, że lekko się zawiodłam. Jest to powstała w 2020 roku rzeźba na podstawie starej kolumny. Kiedy tam dotarliśmy w 2022 roku, już komuś bardzo przeszkadzała, bo kolumna była pomazana sprayem, a sama nowoczesna rzeźba różniła się od zdjęć publikowanych w sieci. Brakowało prawie połowy instalacji. Ale nie miało to znaczenia, bo jak kolumna była całkiem przyjemna w odbiorze i płaskorzeźby (sztuk dwie) oglądało się przyjemnie tak ten spinacz na szczycie, coś jakiś taki z kontekstu dla mnie wyrwany był.
5. Dąb Henryka – bardzo ładne drzewo. Trochę martwi mnie, że rośnie tak bisko drogi, ale sądząc po jego wielkości zupełnie mu to nie przeszkadza. Jest to najgrubszy, nie zaliczany do pomników przyrody, dąb szypułkowy. Na szczęście widać, że jest zadbany i może kiedyś na listę trafi.
6. Pomnik
Schillera – pomnik upamiętniający niemieckiego poetę, filozofa, historyka,
estetyka, teoretyka teatru i dramaturga Friedricha Schillera. Można by
wymieniać wiele jego dzieł, ale najbardziej znany zwykłym śmiertelnikom jest „Oda
do radości” (An die Freude) której słowa są wyryte na cokole w języku polskim i
niemieckim.
8. Dąb Jana
Stanki – zaraz za mostem znajduje się dąb. Drzewo na pierwszy rzut oka bardzo
stare i prowadzonych jest wiele zabiegów by drzewo trwało jak najdłużej.
Niestety wiatry musiały nie być łaskawe dla rośliny, bo u jej podnóża leżało
wiele połamanych gałęzi. Szczerze, poprzedni dąb zrobił na mnie o wiele lepsze
wrażenie, ale i na tego jegomościa warto odwiedzić.
I tak zakończyliśmy cześć spacerową która wyniosła niecałe 4 km. Prócz wymienionych wyżej obiektów spotkaliśmy w parku wiele wiewiórek i różnego rodzaju ptactwa. Ja osobiście byłam zaskoczona, ile ciekawych rzeczy kryje w sobie ta część parku i nie mogę się doczekać co znajdziemy w następnych. Mieliśmy szczęście być z samego rana i pomimo tego, że była niedziela i do tego 1 Maja to byliśmy w wielu miejscach sami.
Co do śniadania to kilka kanapek, herbatka barowa (z cytryną i słodzikiem), sałatka i kilka parówek w cieście francuskim, to było aż nadto. Odpoczynek z widokiem na sakury i mangą w ręce to było to czego potrzebowaliśmy tego pięknego poranka. Polecam i zapewniam, że CDN.
Wspaniała wycieczka na łonie natury. Swoją drogą to nie sądziłam, że w parku Szczytnickim jest tyle ciekawych miejsc. Ładne zdjęcia ;) Pozdrawiam Twoja czytelniczka K.
OdpowiedzUsuń