Warunki wstępne:
Stan oczekiwany:
Stan faktyczny:
Dlatego zaraz po wejściu udaliśmy się prosto do strefy jedzeniowej nawodnić się, po drodze zahaczając tylko o jedną atrakcję, którą była wypasiona fontanna z serialu Amazona „The Boys”. Wielka statuetka Homelandera i orzeźwiająca bryza były czymś niezwykle przyjemnym.
Na placu wiele się działo, ale przyjrzeliśmy się temu dopiero kiedy odzyskaliśmy trochę sił.
Nad wszystkim czuwał wielki dmuchany ork jednocześnie pilnując wejścia do zadaszonej strefy jedzenia. Pognaliśmy do strefy gier bez prądu i tam przyjemnie spędziliśmy czas w oczekiwaniu na otwarcie krainy wystawców. Tam to dopiero się działo; pełno stoisk, gdzie można było znaleźć wszystko czego dusza zapragnie od monet z postaciami fantasy, do skarpetek i podkładek z ukochanymi postaciami. Mijaliśmy stoiska z kartami i grami planszowymi w takiej ilości, że trudno zliczyć. Dużo czasu spędziliśmy oglądając cudne repliki katan z ulubionych anime, ale tu niestety ceny nas troszkę przerosły. Dlatego udaliśmy się dalej i trafiliśmy na stoisko z jedzeniem prosto z kraju kwitnącej wiśni i tu już powstrzymać się było bardzo trudno, bo dobre mochi jest dobre. Dużo czasu zajęło mi przyswojenie wiedzy na temat malowania figurek, bo o ile samo tłumaczenie zajęło pani 15 minut o tyle malowanie, to już zupełnie inna historia. I tak nadanie w pełni koloru Stefanowi Dowódcy Armii Ciemności Naszego Mieszkania zajęło mi prawie godzinę, ale było warto, bo to jedyna figurka, którą zabraliśmy do domu. W każdym razie po tej przerwie wróciliśmy do zwiedzania kolejnych stanowisk z różnymi koszulkami, torbami, biżuterią i podstawkami. W końcu dotarliśmy do celu, czyli stanowiska z mangami, gdzie kolekcja została uzupełniona o pięć nowych tomów, torbę i ratujący życie wachlarz. W ramach przerwy przeszliśmy do części przeznaczonej dla gier komputerowych i cosplayu. I tak o ile nowych gier było niewiele, tak stanowiska do naprawy strojów i profesjonalnych zdjęć robiły wrażenie. Jednak największym hitem tego miejsca były gry retro, przez które człowiek czuł się jednocześnie szczęśliwy i stary. Kiedy w końcu się nagraliśmy wróciliśmy do krainy wystawców pobuszować w książkach, planszówkach, starych grach i masie, masie figurek.
Do strefy mangi i anime dotarliśmy stanowczo za późno, ale i tak zastaliśmy bardzo klimatyczne wydarzenie i nie żałowaliśmy niczego.
WYNIKI
Podsumowując, jeśli chcecie spędzić mile chwile wśród ludzi tak samo pozytywnie zakręconych na punkcie fantastyki, anime i różnego rodzaju super bohaterów to PYRKON jest miejscem dla ciebie choć na jeden dzień.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz