29 lipca 2022

Męskie Granie Wrocław 2022

Warunki wstępne:

Zakupione z odpowiednim wyprzedzeniem bilety, czas i dobry nastrój.

Wynik oczekiwany:

Dobra zabawa i przyjemnym rytmie.

Wynik rzeczywisty:

     Na wstępie przyznam, że na co dzień takiej muzyki nie słucham. W sumie ostatnio muzyki nie słucham wcale, ale kiedy pod domem odbywa się tak duże wydarzenie to człowieka korci, żeby sprawdzić na własnej skórze jak tam jest. Do tego, kiedy ostatnim razem Męskie Granie gościło na wrocławskich Partynicach, to całkiem nieźle bawiliśmy się słuchając z balkonu. Dlatego kiedy tylko padła informacja o wydarzeniu, zaczęliśmy polować na bilety. Niestety zaspaliśmy trochę i udało nam się kupić bilety tylko na dzień pierwszy tego wydarzenia.

    W dzień koncertu było ciepło, naprawdę ciepło, na tyle, że aż się z klimatyzacji nie chciało wychodzić, ale zebraliśmy się i poszliśmy w kierunku głównej bramy. Pomimo tego, że koncerty już trwały na tor ciągnęły tłumy, a Zwycięska tradycyjnie zakorkowana. Na szczęście dotarcie na miejsce zajęło nam 10 minut spokojnym spacerkiem.











    A na miejscu niesamowity klimat. Muzyka, zabawa i relaks. Wszędzie siedzieli ludzie, jedli, pili i rozmawiali. Na głównej scenie grali Cool Kids of Death, a pod sceną dobrze bawili się ludzie. Cały teren otoczony był przez budki z jedzeniem i piciem, często wartym swojej ceny, ale czasem też za wysokiej. Posłuchaliśmy końcówki niezłego koncertu na scenie głównej i udaliśmy się na scenę „Ż”, czyli mniejszą, gdzie grały kapele w przerwach technicznych na scenie dużej. I chociaż dobra muzyka i tam była grana, to jednak nie spędziliśmy tam za dużo czasu. Zapytasz czytelniku dlaczego? A no dlatego, że w czarnym namiocie w środku lata i w otoczeniu wielu osób (choć ścisku nie było) po prostu było za gorąco. 

Dlatego po paru piosenkach udaliśmy się zrealizować otrzymane przy wejściu kupony na małe smakowe piwko. Było pyszne. Pospacerowaliśmy po terenie festiwalu i oglądając oferty stoisk, szukaliśmy miejsca do siedzenia. Kiedy polegliśmy na tym zadaniu, udaliśmy się na kolejny koncert, tym razem Fisz Emade Tworzywo. Pod sceną było fajnie, i był luz na tyle, że można było sobie usiąść. Nawet nie wiem, kiedy minęło te 6h. Dobra muzyka, przyjemny klimat, nic tylko tam być.

Piątkowy lineup:

Cool Kids of Death, Fisz Emade Tworzywo, Tribute To Krzysztof Krawczyk: Urbański Orkiestra i Goście, Daria Zawiałow, Dawid Podsiadło

 






WYNIK TESTU:

    Już wiemy, że za rok trzeba przyjść na początku festiwalu i zająć jakieś krzesełka, mieć ze sobą koc ot tak na wszelki wypadek i najlepiej jeszcze jakichś znajomych co by sobie miejsca siedzące wzajemnie pilnować. Ale co ważniejsze, to pomimo tego, że na co dzień takiej muzyki nie słucham, to za rok idziemy na całe 2 dni, co by się nie działo. Bo to chodzi o oderwanie się od codzienności, zabawę i wypoczynek. Drugiego dnia byliśmy na Partynicach posłuchać sobie odrobinę zza płotu, ale pomimo tego, że ludzi było sporo to to już nie było to samo.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Małe dynie Halloweenowe