Warunki wstępne:
Wynik oczekiwany:
Stan rzeczywisty:
Po paru latach przerwy w końcu udało nam się wybrać na Dni Fantastyki, które organizowane są w Leśnicy, w Centrum Kultury “Zamek”. Kiedy byliśmy tam parę lat temu nie zapisaliśmy się na zajęcia w zamku i skupiliśmy się tylko na atrakcjach na zewnątrz. Wtedy nie było ich za wiele i pamiętam, że czuliśmy lekki zawód, zwłaszcza, że jedyne co wydawało się interesujące, to pogranie w stare gry komputerowe, czyli coś czego się nie spodziewaliśmy. Dlatego w tym roku przeżyliśmy lekki szok, kiedy po wejściu na tereny zamku
napotkaliśmy masę straganów i ludzi. Wzdłuż ścieżek otaczających budynek
poustawiane były stanowiska z ręcznymi wyrobami, a także
oryginalnym merchem z każdego znanego uniwersum. Dlatego minęliśmy sporą strefę
gastro z ciekawymi foodtrackami i wybraliśmy się na zwiad. Na stoiskach można
było znaleźć wszelkiego rodzaju rzeczy z anime od figurek i podstawek,
po poduszki, przypinki i breloczki. Ciekawe były wyroby skórzane choć wśród ich
mnogości nie znalazłam tego czego szukałam, może następnym razem. Wiele stoisk
przeznaczonych dla colsplayu posiadało w asortymencie wszystko od biżuterii po
części ubrań. W tym temacie zabrakło mi stoiska z mieczami, ale to nadrobimy za
rok na Pyrkonie. Bardzo ciekawe były za to stoiska steampunkowe, aż chciało się
przebrać. Zainteresowani mogli znaleźć wiele
dodatków do gier planszowych przede wszystkim kości i wieże do rzucania. Do
tego stoiska z książkami czeto prowadzone przez autorów.
Następnie udaliśmy się do strefie DIY czyli
kuźnia i inne przyjemności. Tam wykułam sobie wisiorek, niestety z powodu
problemów technicznych niewiele więcej dało się zrobić. Malowanie figurek sobie
odpuściliśmy bo zaliczone było to już w Poznaniu.
Przeszliśmy się w koło, zjedliśmy drobny posiłek
w drugiej strefie gastro, następnie
obejrzeliśmy pokaz walki bractwa wojowników Kruki. Tu naprawdę duży ukłon w
stronę komentatora. I tak po kolejnym kółku zmęczeni upałem, i liczeniem ilu
colspleyowców rozpoznajemy z ulubionych filmów wróciliśmy do domu.
Wynik:
Na pewno pojedziemy za rok wyposażeni w większą
ilość gotówki, bo niestety nie spodziewaliśmy się aż takich cen (85zł za
poduszkę to troszkę za wiele) i może nawet w jakimś stroju, kto to wie. Ogólnie
mniejsze to wszystko niż Pyrkon, ale prze umiejscowienie i ogólny klimat
naprawdę warte odwiedzenia. No i za rok w końcu pójdę na jakieś dodatkowe
zajęcia bo to aż normalnie wstyd.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz