01 września 2022

Dni Fantastyki 2022

Warunki wstępne:

Dzień wolny, plan dojazdu i pełen bak na długi postój w korku. 

Wynik oczekiwany:

Dobra zabawa.

Stan rzeczywisty:

Po paru latach przerwy w końcu udało nam się wybrać na Dni Fantastyki, które organizowane są w Leśnicy, w Centrum Kultury “Zamek”. Kiedy byliśmy tam parę lat temu nie zapisaliśmy się na zajęcia w zamku i skupiliśmy się tylko na atrakcjach na zewnątrz. Wtedy nie było ich za wiele i pamiętam, że czuliśmy lekki zawód, zwłaszcza, że jedyne co wydawało się interesujące, to pogranie w stare gry komputerowe, czyli coś czego się nie spodziewaliśmy. Dlatego w tym roku przeżyliśmy lekki szok, kiedy po wejściu na tereny zamku napotkaliśmy masę straganów i ludzi. Wzdłuż ścieżek otaczających budynek poustawiane były stanowiska z ręcznymi wyrobami, a także oryginalnym merchem z każdego znanego uniwersum. Dlatego minęliśmy sporą strefę gastro z ciekawymi foodtrackami i wybraliśmy się na zwiad. Na stoiskach można było znaleźć wszelkiego rodzaju rzeczy z anime od figurek i podstawek, po poduszki, przypinki i breloczki. Ciekawe były wyroby skórzane choć wśród ich mnogości nie znalazłam tego czego szukałam, może następnym razem. Wiele stoisk przeznaczonych dla colsplayu posiadało w asortymencie wszystko od biżuterii po części ubrań. W tym temacie zabrakło mi stoiska z mieczami, ale to nadrobimy za rok na Pyrkonie. Bardzo ciekawe były za to stoiska steampunkowe, aż chciało się przebrać. Zainteresowani mogli znaleźć wiele dodatków do gier planszowych przede wszystkim kości i wieże do rzucania. Do tego stoiska z książkami czeto prowadzone przez autorów.

    Następnie udaliśmy się do strefie DIY czyli kuźnia i inne przyjemności. Tam wykułam sobie wisiorek, niestety z powodu problemów technicznych niewiele więcej dało się zrobić. Malowanie figurek sobie odpuściliśmy bo zaliczone było to już w Poznaniu.

    Przeszliśmy się w koło, zjedliśmy drobny posiłek w drugiej strefie gastro, następnie obejrzeliśmy pokaz walki bractwa wojowników Kruki. Tu naprawdę duży ukłon w stronę komentatora. I tak po kolejnym kółku zmęczeni upałem, i liczeniem ilu colspleyowców rozpoznajemy z ulubionych filmów wróciliśmy do domu.

 





Wynik:

Na pewno pojedziemy za rok wyposażeni w większą ilość gotówki, bo niestety nie spodziewaliśmy się aż takich cen (85zł za poduszkę to troszkę za wiele) i może nawet w jakimś stroju, kto to wie. Ogólnie mniejsze to wszystko niż Pyrkon, ale prze umiejscowienie i ogólny klimat naprawdę warte odwiedzenia. No i za rok w końcu pójdę na jakieś dodatkowe zajęcia bo to aż normalnie wstyd.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Małe dynie Halloweenowe